Wybory prezydenckie w USA przyciągają uwagę wyborców i obserwatorów z całego świata. Kiedy odbędzie się kolejne głosowanie i jaka jest jego konkretna data? Sprawdź, jak wygląda kalendarz wyborczy, kiedy Amerykanie wybiorą prezydenta oraz co warto wiedzieć o najważniejszych etapach kampanii.
- Kolejne wybory prezydenckie w USA odbędą się 7 listopada 2028 roku.
- Prezydenta wybiera Kolegium Elektorów; do zwycięstwa potrzeba 270 z 538 głosów.
- Elektorzy głosują w grudniu, a Kongres zatwierdza wynik na początku stycznia.
- Nowy prezydent obejmuje urząd 20 stycznia.
- Wynik mogą przesądzić stany wahające się oraz układ sił w Kongresie.
Najbliższe wybory prezydenckie w USA odbędą się we wtorek 7 listopada 2028 roku. Prawo wyznacza głosowanie na pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada, czyli między 2 a 8 listopada. Amerykanie wybierają prezydenta co cztery lata, a tego samego dnia głosują też w wyborach do Kongresu.
Wyborcy wskazują elektorów, którzy następnie wybierają prezydenta. Kolegium Elektorów liczy 538 głosów, a zwycięzca potrzebuje co najmniej 270. W większości stanów obowiązuje zasada „zwycięzca bierze wszystko”, dlatego nawet niewielka przewaga w jednym stanie może przesądzić o wyniku całego wyścigu.
Od głosowania do przysięgi: droga do Białego Domu może trwać tygodnie
Po listopadowym głosowaniu elektorzy zbierają się w grudniu, by oddać głosy, a Kongres zlicza je na początku stycznia. Nowy prezydent składa przysięgę 20 stycznia. Wynik może nie być znany w noc wyborczą, ponieważ liczenie głosów korespondencyjnych oraz zacięta rywalizacja w stanach takich jak Pensylwania, Michigan, Wisconsin, Georgia, Arizona i Floryda wydłużają oczekiwanie.
Oprócz wyścigu prezydenckiego warto śledzić wybory do Izby Reprezentantów i Senatu. Układ sił w Kongresie zdecyduje, czy prezydent zdoła realizować swoje plany, czy napotka opór ustawodawców. Ostateczny kształt władzy zależy więc od wyników kilku równoległych głosowań.
Jak działa Kolegium Elektorów i kto wybiera prezydenta Stanów Zjednoczonych?
Amerykanie głosują na kandydatów na prezydenta i wiceprezydenta, ale formalnie wybiera ich Kolegium Elektorów. Konstytucyjny system pośredni oznacza, że głosując na daną parę, mieszkańcy stanu wskazują również elektorów, którzy mają ją poprzeć. W praktyce więc wyborcy rozstrzygają wynik, choć formalny wybór należy do elektorów.

Liczba elektorów przypadających na stan równa się łącznej liczbie jego przedstawicieli w Kongresie: każdy stan ma 2 senatorów, a liczbę członków Izby Reprezentantów wyznacza liczba ludności. Dystrykt Kolumbii ma 3 elektorów. Kolegium liczy łącznie 538 osób, a zwycięzca potrzebuje 270 głosów. Niektóre stany rozdzielają je proporcjonalnie, jednak większość stosuje zasadę „zwycięzca bierze wszystko”: kandydat z największym poparciem zdobywa wszystkie głosy elektorskie danego stanu, nawet przy minimalnej przewadze.
W rezultacie ogólnokrajowe głosowanie powszechne nie zawsze wyłania prezydenta. Kandydat może zdobyć więcej głosów obywateli w całym kraju, lecz przegrać w Kolegium, jeśli nie zwycięży w odpowiednich stanach. Szczególnie ważne są stany wahające się, gdzie poparcie dla Demokratów i Republikanów jest wyrównane. Jako autorka uważam, że ten mechanizm sprawia, iż amerykański system wyborczy jest fascynujący, a zarazem trudny do przewidzenia.
Od grudniowych głosów do styczniowej inauguracji
Amerykanie głosują w pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada. W grudniu elektorzy spotykają się w swoich stanach i oddają głosy na prezydenta oraz wiceprezydenta. Zwykle popierają kandydatów wskazanych przez wyborców, choć ponad 150 razy w historii zdarzyło się, że tak zwani nielojalni elektorzy zagłosowali inaczej. Nie zmieniło to ostatecznego zwycięzcy, a w wielu stanach za złamanie zobowiązania grożą sankcje, na przykład grzywna.

Na początku stycznia Kongres liczy głosy elektorskie i oficjalnie ogłasza wynik. Jeśli żaden kandydat na prezydenta nie zdobędzie wymaganej większości, wyboru dokonuje Izba Reprezentantów: delegacja każdego stanu ma jeden głos. Wiceprezydenta wybiera wtedy Senat. Nowy prezydent obejmuje urząd 20 stycznia, gdy kończy się kadencja poprzednika.
Twórcy systemu chcieli między innymi zapobiec dominacji największych stanów w wyborach bezpośrednich i zapewnić mniejszym istotny głos. Krytycy wskazują jednak, że zasada „zwycięzca bierze wszystko” może pozbawić głosy oddane na przegranego kandydata w danym stanie wpływu na wynik. Równolegle z wyścigiem o Biały Dom odbywają się ważne wybory do Kongresu: układ sił w Izbie Reprezentantów i Senacie wpływa na to, jak sprawnie prezydent zrealizuje swoje plany.
Ciekawostka: elektorzy nie spotykają się w jednym miejscu — w grudniu oddają głosy w swoich stanach, a dopiero później ich karty trafiają do Kongresu, który oficjalnie je liczy.
Które stany mogą przesądzić o wyniku wyborów w USA?
Poniższe stany mogą odegrać kluczową rolę w wyborach prezydenckich w USA, ponieważ poparcie w nich się zmienia, a ich głosy elektorskie mogą przesądzić o wyniku.
- Floryda – często uznawana za języczek u wagi. Wyrównany wyścig ogólnokrajowy sprawia, że jej wynik może przesądzić o zwycięstwie.
- Michigan i Pensylwania – przemysłowe stany Środkowego Zachodu, w których zmiany poparcia mogą wpłynąć na wynik wyborów. W 2020 roku Joe Biden wygrał tam z Donaldem Trumpem, choć w 2016 roku oba stany zdobył Trump.
- Ohio – obie partie mogą liczyć tu na poparcie, dlatego wynik w tym stanie wskazuje, jak przebiega rywalizacja.
- Północna Karolina i Georgia – konkurencyjni wyborcy mogą w tych stanach przechylić szalę zwycięstwa na korzyść jednego z kandydatów.
- Teksas – tradycyjnie republikański, jednak zmiany demograficzne zwiększyły szanse Demokratów w kluczowych okręgach.
- Arizona – ma 11 głosów elektorskich. To mniej niż największe stany, ale w zaciętym wyścigu jej wynik może rozstrzygnąć o zwycięstwie.
Pandemia i ocena działań Trumpa: jak wpłynęły na kampanię wyborczą?
Pandemia błyskawicznie zmieniła wyborczą strategię Donalda Trumpa. Zamiast chwalić się dobrą koniunkturą i niskim bezrobociem, kampania musiała odpowiadać na pytania o zdrowie publiczne, straty gospodarcze i wiarygodność prezydenta. Pod koniec lutego Trump zapewniał, że koronawirus jest „całkowicie pod kontrolą”, a później nazwał się „prezydentem czasów wojny”. Do maja w USA odnotowano jednak ponad milion dwieście tysięcy zakażeń i przeszło siedemdziesiąt trzy tysiące zgonów, zaś ponad trzydzieści milionów osób straciło pracę. Jak już tu trafiłeś to Sprawdź, jak zmieniła się polityka USA po wyborach.
Krytycy wypominali Trumpowi bagatelizowanie zagrożenia, niespójne komunikaty i spory z mediami; jego zwolennicy odpowiadali, że próbował chronić gospodarkę. Administracja już 31 stycznia ograniczyła większość przylotów z Chin, a 12 marca wprowadziła podobne restrykcje wobec większości państw Europy. Wiosenne konferencje Białego Domu oglądały miliony ludzi, choć uwagę przyciągał również Anthony Fauci, który niekiedy doprecyzowywał słowa prezydenta. W maju sondaże Reutersa i CNBC pokazały, że większość Amerykanów negatywnie oceniała działania Trumpa w czasie pandemii.
Najważniejsze kwestie, które pandemia postawiła w centrum kampanii, obejmowały:
- ochronę zdrowia publicznego i sposób reagowania na epidemię;
- straty gospodarcze oraz tempo ponownego otwierania gospodarki;
- wiarygodność prezydenta i spójność komunikatów administracji;
- zasady głosowania korespondencyjnego i liczenia głosów.
Pandemia wystawiła przywództwo na próbę i przechyliła kampanijną szalę

Wraz z epidemią powróciła debata o głosowaniu korespondencyjnym. Wcześniej tą drogą oddano ponad trzydzieści milionów głosów, a w 2020 roku szacunki sięgały nawet ponad siedemdziesięciu milionów. Część stanów wysyłała karty do wszystkich zarejestrowanych wyborców, podczas gdy inne utrzymywały surowsze zasady. Więcej głosów pocztowych mogło opóźnić liczenie, dlatego szczególne znaczenie miały stany wahające się, między innymi Pensylwania, Wisconsin, Floryda, Michigan i Georgia. Nawet niewielka zmiana poparcia w tych miejscach mogła wpłynąć na podział głosów elektorskich.
Joe Biden prowadził w wielu sondażach ogólnokrajowych, niekiedy o kilka, a nawet dziesięć punktów procentowych, oraz w części stanów, które wcześniej pomogły Trumpowi. Pandemia stała się więc nie tylko głównym tematem kampanii, lecz także sprawdzianem przywództwa: wyborcy oceniali ochronę zdrowia, tempo otwierania gospodarki i sposób komunikowania decyzji. Równie ważne pozostawały wybory do Kongresu, ponieważ bez poparcia Izby Reprezentantów i Senatu prezydentowi trudno przekuć obietnice w ustawy.
Ciekawostka: w wyborach prezydenckich w USA w 2020 roku rekordowa liczba osób zagłosowała przed dniem wyborów — między innymi pocztą — a pandemia sprawiła, że liczenie tych głosów w niektórych stanach trwało dłużej.
Źródła:
- https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wybory-w-USA-Prezydent-to-nie-wszystko-wazny-jest-rozklad-sil-w-Kongresie-Wywiad-7993458.html
- https://www.rmf24.pl/raporty/raport-wybory-prezydenckie-w-usa-2020/fakty/news-pandemia-zagraza-reelekcji-trumpa-wiekszosc-nie-popiera-dzia,nId,4482002